 |
Pojechaliśmy do Arrowtown, miasteczka
koło Queenstown, które ma wiele budynków
zachowanych z dziewiętnastego wieku, a to w
Nowej Zelandii prawie jak katedry gotyckie.
Współczesne biznesy starają się zdobyć
dla siebie domek pełniący podobną rolę w
przeszłości i tu na przykład popularny
agent nieruchomości mieści się w budynku,
który był agencją nieruchomości także
dawno temu. |
 |
W Arrowtown było złoto i miejscowe
muzeum pokazuje wagę do złota. Turyści
mogą się pobawić w płukanie złota w
rzeczce, ale to ściema, wszystko już
wydobyto. |
 |
Jest też wiele przedmiotów codziennego
użytku. To jest to robienia masła, jak
widać pierwotni Kiwi opracowali trochę
inną technologię niż na polskich wsiach,
choć na podobnej zasadzie. |
 |
Można też odwiedzić fabrykę jadeitu. |
 |
Potem pojechaliśmy do Wanaka i dalej
wzdłuż jeziora Hawea. Tutaj mama i A. nad
brzegiem jeziora Wanaka. |
 |
Droga wygląda tak... |
 |
I są na niej punkty widokowe, zatoczki
parkingowe, gdzie wszyscy się zatrzymują
podziwiać widoki... |
 |
... na przykład takie... |
 |
... lub takie... |
 |
... i oczywiście fotografować się na
tle tych widoków. |
 |
Jezioro Hawea. |
 |
jw. |
 |
Nawet w słoneczny dzień strasznie
wieje. Ciepła herbata z termosu to prawdziwa
przyjemność. |