Główna

Zdjęcia

Teksty

Poradnik

Guestbook

 
 

 

Droga do Milford Sound

(kliknij na miniaturę, żeby zobaczyć dużą wersję)

 

Początkowy odcinek drogi na Milford Sound.
Popularny typ pojazdu w okolicy.
Zanim przejdziemy do widoków, przykład tego, jak się nie jeździ. Na zdjęciu widzimy kogoś z kraju o ruchu prawostronnym, który się przykleja do prawej strony lewego pasa drogi dwukierunkowej. Na drodze takiej jak Milford Rd, która na dalszym odcinku robi się wąska i kręta, jest to bardzo niebezpieczne, zwłaszcza jak się trafi na idiotę jadącego w podobny sposób z naprzeciwka. Gdy się przyjechało z kraju prawostronnego, na początku trudno to kontrolować i my też mieliśmy takie odruchy, ale przed wjazdem na trudne drogi Fiordlandu warto się z nich wyleczyć.
Nasz hotel. Leży na skraju parku narodowego i jest tam hotel, motel i schronisko, czyli wszystkie segmenty rynku. Było ok. W samym Fiordlandzie nocować można tylko w obozie Gunna, na kempingach we własnym samochodzie lub - druga skrajność - w hotelach tuż przy Milford Sound, które są ze względu na swoje położenie dosyć drogie.
Ta tabliczka oznacza koniec cywilizacji. Za nią nie da się kupić paliwa, nie ma zasięgu sieci komórkowych.
Są, niezbyt gęsto rozmieszczone, telefony satelitarne, z dwoma guzikami, które można przetłumaczyć jako "potrzebujemy lekarza" lub "rozwalił się nam samochód".
A wszelkie ustrojstwa zaczynają być w bardzo kiwuskim stylu ("weź, co jest pod ręką...")
Są góry...
... lasy...
... doliny...
...góry...
...woda...
...dno wody...
... a to jest The Chasm, jedna z atrakcji po drodze, głęboko płynący strumień, wokół którego woda wyrzeźbiła w skale ciekawe kształty. Niestety na zdjęciu najlepszego nie widać, bo w chlapiącej wodzie trudno się fotografuje.
Są też zwierzęta. Na zdjęciu papuga alpejska, kea, pozuje mamie do zdjęcia na parkingu przy The Divide. Papugi są inteligentne i wiedzą, że ludzie chcą je sfotografować, więc się bardzo spokojnie ustawiają...
... dając się sfotografować z kimś...
... albo do typowego portretu.
Na Key Summit. Spacer na ten niski szczyt, z którego jest dość dobry widok, to jeden z licznych szlaków pieszych odchodzących od wielu parkingów po drodze.
Roślinność alpejska. Mimo bardzo trudnych warunków na większych wysokościach (cztery miesiące pod śniegiem, silne wiatry) Fiordland jest zarośnięty i niektóre roślinki, przytulając się mocno do ziemi, kwitną.
Strumyk. Tak, zdjęcie nie jest obrócone, podobnie jak tamto z telefonem. Musicie to przeżyć, bo zdjęć mieliśmy tyle, że w pewnym momencie miałam dosyć ich układania.
A to jest trup jeziora na jednym ze spacerów odchodzących od Milford Rd. Jak życie w jeziorze wyczerpie cały tlen i zostaną tylko bakterie beztlenowe, zaczyna się rozkład, odkłada się torf, który zarasta i jest podłożem dla roślinności. Jeziora żyją krótko, jakieś 10 000 lat.
Tunel Homera, dzięki któremu można się dostać do Milford Sound lądem. Wykopano go dawno i prymitywnymi metodami. Niewiele od tamtego czasu zmieniono, no bo działa.
Widok obok tunelu.
A dalej po prostu widoki z drogi.
...
...
Na przejechanie Milford Rd trzeba przeznaczyć znacznie więcej czasu niż piszą w przewodnikach, bo po drodze jest tyle ładnych miejsc, w których wysiadasz popatrzeć i fotografować, że potrafi się to rozciągnąć do pięciu, sześciu godzin. Autobusy wycieczkowe zasadniczo pędzą i zatrzymują się w trzech, czterech punktach ze szczególnie spektakularnymi widokami jak The Chasm i wiele się traci nie mając tej wolności zatrzymywania się.