| |
Obóz
Gunna
(kliknij
na miniaturę, żeby zobaczyć dużą wersję)
 |
Zjechaliśmy sobie we
Fiordlandzie na boczną drogę, po której
się okropnie jechało i zobaczyliśmy to:
witajcie w Kraju Gunna. Czując się powitani
wysiedliśmy obejrzeć tzw. obóz Gunna. |
 |
Obóz jest ostoją cywilizacji w dzikim
Fiordlandzie. Mają nawet budkę
telefoniczną. |
 |
Prosimy zamykać furtkę. Napis
przekonująco wyjaśnia, dlaczego. Sandflies
cię pogryzą we Fiordlandzie na pewno, a ich
ugryzienia zostawiają duże, czerwone
kropki. Potem można oglądać swoje ciało i
odnajdywać gwiazdozbiory, ja na przykład po
tej wycieczce mam na jednej nodze bardzo
dokładnie oddany Krzyż Południa. |
 |
Jest też starsza cywilizacja. |
 |
Obóz Gunna to zachowane baraki
pierwszych osadników, którzy pracowali przy
budowie tunelu Homera. Żyją tu wciąż
niektórzy ich potomkowie - w niezbyt
różniących się warunkach, bez prądu i
wielu innych dobrodziejstw cywilizacji. |
 |
No, niektóre dobrodziejstwa cywilizacji
są. |
 |
Barak. |
 |
Piec w baraku. Należy go sobie obrócić
o 90 stopni w prawo. Po pobycie na
Południowej Wyspie i zarażeniu się
postawą mieszkańców mi się już nie
chciało. |
 |
Blog w baraku, pisany na desce. W tych
wpisach autor martwi się o los milfordytów
(ludzi wychodzących na czterodniowy Milford
Track), bo od dwóch dni pada śnieg, ale w
końcu milfordyci wracają bezpiecznie. Taak,
bardzo mi się spodobało to słowo
"milfordyci". |
 |
Most w tę i tamtą stronę. |
 |
Inna chatka z zewnątrz. |
 |
Obóz ma też muzeum swojego
założyciela, Gunna i innych ludzi. W muzeum
można zobaczyć ich nożyce do strzyżenia
owiec... |
 |
... i podkowy ich koni. |
 |
Ostrzeżenie przed lawiną, kopia lub
autentyk identycznej tabliczki zamieszczonej
w wielu miejscach we Fiordlandzie na
poważnie. |
 |
Jeszcze jeden widok na obóz. |
 |
A. z mieszkanką obozu (w sklepiku,
który, jak widać, też mają), która
przekonywała nas do porzucenia nerwowego,
zaganianego stylu życia wielkich miast i
serdecznie zapraszała na dłuższy pobyt, co
zrobimy w następnym roku. |
| |
Obóz Gunna znajduje się przy Hollyford
Rd odchodzącej od Milford Rd we
Fiordlandzie. Oferuje noclegi w barakach -
nie spaliśmy, ale tylko dlatego, że nie
wiedzieliśmy, że to istnieje. Warunki jakie
są, widać, ale myślę, że to
doświadczenie, przy którym skakanie na
bungee się chowa. I jest to najtańszy
nocleg w drogim poza tym rejonie (poza
kempingami i chatami na szlakach pieszych) -
40 dolarów za barak, który mieści 4 osoby
z kilkudolarową dodatkową opłatą za
każdą osobę. W osobnym budynku są
prysznice, obóz ma generator prądu, który
czasem działa i jest blisko wielu mało
znanych przez turystyczne masy przewalające
się przez Milford Rd pięknych szlaków.
Najważniejszym powodem, dla którego mozna
wybrać to miejsce na bazę są tutejsi
ludzie - z poczuciem humoru oddanym w
wystroju obozu, miłością gór i bardzo
twardym stylem życia, a poza tym, jak widać
na ostatnim zdjęciu, wcale nie jacyś
kontestujący system, zarośnięci palacze
trawki, jak oczekiwałam po pierwszym
ujrzeniu tego miejsca. Robię im niniejszym
reklamę. Dajcie im zarobić, jeśli nie
nocujecie, to wstąpcie do muzeum lub kupcie
książkę o ptakach Fiordlandu czy cośtam w
sklepiku. |
|
|