Nowa Zelandia - imigracja
Na wstępie chcę
zaznaczyć, że nie jest to artykuł poradniczy o
tym, jak emigrować do NZ. Oboje przeszliśmy
pomyślnie proces ubiegania się o Residence, czyli
prawo do nieograniczonego w czasie (z
zastrzeżeniami, o których napiszę) pobytu i
legalnej pracy w NZ, ale to znacznie za mało, żeby
być dla kogokolwiek konsultantem w tej kwestii. To
jest tylko taki luźny zestaw wrażeń.
Nowa Zelandia prowadzi
bardzo przemyślaną i planową politykę
imigracyjną, która z pewnością odegrała dużą
rolę w jej sukcesie gospodarczym. Imigracja służy
uzupełnianiu braków w sile roboczej - i w
ludności, ponieważ istnieje spora emigracja
rodowitych Kiwi do Australii, Wielkiej Brytanii i
innych krajów, w których jest więcej biznesu i
więcej możliwości.
Nowa Zelandia sobie
rekrutuje imigrantów, stawiając im wymagania,
które można streścić jako "masz być zdrowy,
niekarany, wykształcony, mieć przydatne
doświadczenie zawodowe, jeśli masz kwalifikacje,
których brakuje w naszej gospodarce, to tym lepiej,
masz znać angielski i masz pokazać, że nie jesteś
biedakiem." Ten ostatni test jest dokonywany
przez koszty składania aplikacji - kilkaset funtów
brytyjskich za samo jej złożenie (opłata
bezzwrotna niezależnie od decyzji) plus koszt badań
lekarskich u wyznaczonych lekarzy, koszty zdobycia
wymaganych dokumentów, tłumaczeń przysięgłych,
notariuszy, kurierów itp. Jeśli przejdziesz przez
to pomyślnie - możesz sprowadzić także
najbliższą rodzinę.
Polityka ta sprawia, że do
Nowej Zelandii nie napływają - jak do bogatych
krajów Europejskich czy Stanów - niewykwalifikowani
"desperados" z biednych krajów, gotowi
robić cokolwiek za najniższą stawkę, nie znający
miejscowego języka, tworzący getta. Wyspiarskie
położenie pozwala niemal wyeliminować imigrację
nielegalną, bo statki i samoloty łatwo jest
skontrolować. Inaczej niż w krajach Zachodniej
Europy, na ulicach widać bardzo mało Murzynów i
Arabów, za to dużo Azjatów z krajów takich jak
Japonia, Korea Płd. czy Wietnam, Hindusów oraz
wyspiarzy z wysp Pacyfiku, dla których są
preferencyjne warunki; większość imigracji jest
pochodzenia europejskiego - najwięcej z Wielkiej
Brytanii, ale nie brakuje innych krajów. Ciekawych
odsyłam na www.stats.govt.nz, gdzie wśród innych statystyk
można odnaleźć także te dotyczące imigracji, w
tym wedle kraju pochodzenia.
Wskutek tej "kontroli
jakości" napływającej ludności NZ w
przeciwieństwie do wielu krajów Europy ma dobre
doświadczenia z imigrantami i nastawienie do nich
jest bardzo pozytywne - tak ze strony władz, jak i
tubylczej ludności, wśród której bardzo duża
część jest imigranckiego pochodzenia.
Immigration Service
obsługuje kandydatów w sposób bardzo przyjazny i
profesjonalny - ja swoją aplikację załatwiałam z
oddziałem w Londynie, A. z oddziałem w Moskwie i
mamy bardzo dobre doświadczenia. Urzędnicy
doradzają, informują, są dostępni przez maila, w
razie braków w aplikacji piszą wyraźnie, co
należy dosłać - panuje nastawienie "cieszymy
się, że chcesz się osiedlić w Nowej Zelandii i
jeśli spełniasz warunki, pomożemy ci przejść
przez całą związaną z tym biurokrację". W
trakcie postępu przetwarzania aplikacji otrzymuje
się bogate materiały informacyjno-reklamowe,
upewniające, że NZ to "the right choice",
że jesteś "welcome" i zawierające dobrze
opracowane informacje na temat wynajmowania
mieszkania, pracy, posyłania dzieci do szkoły,
opieki zdrowotnej, zakładania firmy i spędzania
wolnego czasu. Ta pomocność sprawia, że osobiście
nie doradzałabym płacić za usługi biur
pomagających w procesie aplikacji: jeśli znasz
angielski, sami urzędnicy będą ci po drodze
wszystko cierpliwie wyjaśniać i nie trzeba mieć
żadnej szczególnej wiedzy - poza przeczytaniem ze
zrozumieniem strony www.immigration.govt.nz.
A jak już przyjedziesz, to
pragną, żebyś został, na tyle, że...
wyjeżdżając z NZ tracisz rezydenturę i żeby ją
odzyskać, musisz mieć osobną wizę:
"powrotową", dla uzyskania której musisz
udowodnić swoje mocne więzi z Nową Zelandią i
przekonać ich, że po wyjeździe tu wrócisz i że
nie uciekniesz stąd.
Ja piszę akurat o rezydenturze, ale jest wiele
rodzajów wiz i zezwoleń. Dla tych, którzy nie
łapią się na warunki wymagane do uzyskania
Residence, ale są bardzo zmotywowani - i pewni, że
znajdą tu pracę istnieje furtka w postaci czasowego
pozwolenia na pracę, wydawanego, gdy ma się już
swojego pracodawcę, który chce nas przyjąć i jest
gotowy przejść razem z nami przez wymagającą jego
współudziału biurokrację. Są tu ludzie, którzy
przyjechali tu kiedyś na wakacje, zostali przy tej
okazji wchłonięci przez tutejszy głodny rynek
pracy i zostali tu na lata na kolejnych Work Permit.
Ich odpowiedź na pytanie, dlaczego siedzą tutaj, a
nie na przykład w Europie (wielu z nich to obywatele
bogatych krajów europejskich) brzmi zazwyczaj:
"lifestyle, lifestyle!"