Główna

Zdjęcia

Teksty

Poradnik

Guestbook

 
 

 

O kiwi-kotach

Jest to kraj kotów. Jest ich tu mnóstwo. Przypuszczam, że ponad jeden na gospodarstwo domowe.

Tutejsze koty to nie domowe maskotki; żyją w dość dużej niezależności od ludzi, to znaczy łażą swobodnie po najbliższym terenie (czyli najbliższych ogródkach) i wracają do swojego domu jeść, spać i odpocząć, a swój dom wybierają sobie same.

Koty się tu nieczęsto kupuje czy bierze małe od kogoś jadąc po nie specjalnie. Kot przychodzi sam i wybiera sobie dom. Kiedy kot sobie wybierze dom, to uparcie wywiera wpływ na mieszkańców, aby to przyjęli do wiadomości. Słyszałam historię kota tak upartego na określony dom, że codziennie rano odprowadzał właścicieli (którzy jeszcze go nie wpuszczali do środka) z domu do pracy.

Bywają koty dzielone między sąsiadów - spędzające trochę czasu tu, trochę tam, jedzące w jednym i drugim miejscu. Kot może samodzielnie podjąć decyzję o przeprowadzce do sąsiada, jeśli mu się tam bardziej spodoba i starych właścicieli co jakiś czas odwiedzać.

Popularnym sposobem okazywania lojalności i oddania właścicielowi jest przynoszenie mu w prezencie upolowanej zwierzyny, bo koty tu mają na co polować i polują.

Kotka w Glendene, gdzie mieszkaliśmy pierwszy miesiąc, siadała koło nawet pełnej miski jedzenia i miauczała, aż ktoś nie przyszedł i nie dosypał jej z ręki do miski choćby symbolicznej ilości karmy. Chciała być obsłużona.

Niektórzy sobie przylepiają na samochodach nalepkę "Dogs have owners, cats have staff" - "psy mają właścicieli, koty mają obsługę".