 |
Jedziemy na plażę
na zachodnim wybrzeżu - widać już kawałek
morza. |
 |
Na plażę trzeba dojść, a
droga jest w ładnej scenerii. |
 |
Widok z góry. |
 |
Tablica ostrzegawcza. Co
roku w tej okolicy ginie kilka osób, które
się upierają, że musza popływać albo na
tych wielkich falach pojeździć na desce. |
 |
Piasek na tutejszych
plażach jest czarny. |
 |
To nie jest kabel. To jest
morska roślina wyrzucona na brzeg. |
 |
Tak wygląda plaża. Ciemny
piasek, skały i wyrzucone na brzeg
wodorosty, a woda niebezpieczna. Mało ludzi,
mimo że to długi swiąteczny weekend, a
pogoda słoneczna. Takich plaż są tu setki
kilometrów, każdy znajdzie sobie wolny
kawałek. |
 |
Woda przynosi też skądś
biały piasek i maluje nim wzorki na czarnym. |
 |
Wzorek z piasku w miejscu,
gdzie woda pływała w bardziej skomplikowany
sposób :) |
 |
A. na tle fali, przed
którą potem uciekał. |
 |
Też musiałam mieć
zdjęcie na tle fali. Stoję na dużym,
wilgotnym po poprzedniej fali obszarze,
który działa jak całkiem dobre lustro.
Fala się cofa tak daleko jak widać, a potem
napływa i zalewa całą tę wilgotną
przestrzeń i to tak, że potrafi zwalić z
nóg kogoś, kto tam stoi. Podstawową
rozrywką było więc uciekanie przed falą. |
 |
... i układanie wzorków z
muszelek. Nie śmiejcie się. Z rzeczy,
które można robić pod wpływem alkoholu na
niestrzeżonej plaży to jeszcze nie jest
takie złe :) |
 |
Widok na morze. |
 |
Woda. Na zdjęciu nie
wygląda to tak ładnie jak wtedy, gdy widać
jej ruch. Uwaga: duże zdjęcie i trochę
się ładuje. |
 |
Ktoś w księdze gości
chciał zdjęcia "terenów
zielonych" a więc oto typowy
nowozelandzki teren zielony. Nic
nadzwyczajnego. :) |