Możliwości
przyjazdu (i zostania)
Jest pięć możliwości dostania się do NZ i
legalnego zostania:
1. Spełniasz kryteria na skilled migrant i
przechodzisz całą procedurę. Dostajesz Residence
Visa i jesteś prawie obywatelem.
2. Przyjeżdżasz na wakacje,
"przypadkiem" znajdujesz pracę i
pracodawca załatwia Ci Work Visa.
3. Zakochujesz się ze wzajemnością w Kiwi albo
kimś mającym Residence Visa, spełniasz warunki
bycia uznanym za trwały związek i dostajesz
Residence Visa.
4. Jesteś bogaty i zamierzasz zainwestować w
Nowej Zelandii; możesz dostać Business Visa.
5. Przyjeżdżasz na studia (poza spełnieniem
kryteriów przyjęcia, są one płatne, a
obcokrajowcy płacą więcej). Po ich ukończeniu
masz pół roku na znalezienie stałej pracy, jeśli
ją znajdziesz, możesz zostać.
Ad 1: komentarza nie będzie. Wszystko jest na http://immigration.govt.nz
, a jeśli ktoś nie umie przez to przebrnąć, to
żaden z niego wysoko wykwalifikowany imigrant.
Komentarz będzie za to do ciągu dalszego.
Skilled migrants to teoretycznie elita imigrantów:
ci, którzy przybyli, bo rząd ich zaprosił, bo jest
na nich wielkie zapotrzebowanie w gospodarce. Po
przyjeździe pracodawcy będą leżeli u stóp
błagając, żeby zatrudnić się właśnie u nich i
zaoferują wielką kasę. W praktyce nie zawsze tak
jest i choć znam historie sukcesu SM, znam też
trochę historii porażek, które były tym bardziej
bolesne, że ludzie ci przyjeżdżali z wielkimi
oczekiwaniami.
Skilled migrants z zawodów o międzynarodowych,
"twardych" umiejętnościach takich jak
programista, geolog lub inżynier budowlany mogą
być spokojni. Problem dotyczy za to dwóch innych
rodzajów SM: o kwalifikacjach mocno związanych z
lokalnym prawem lub wymagających uznania
kwalifikacji przed odpowiednie nowozeladzkie
stowarzyszenia.
Przykładem pierwszego rodzaju są księgowi i
prawnicy. Te zawody dostają wizę łatwo, ale
polskie (lub brytyjskie) prawo rachunkowe i prawo w
ogóle różni się od nowozelandzkiego. Polska firma
raczej nie zatrudniłaby na głównego księgowego
kogoś, kto miał dotychczas wspaniałą karierę
księgowego, ale w np. Malezji. Ludzie tych zawodów
potrzebują w praktyce powtórzyć tu studia lub ich
część i trzeba to zaplanować, kontaktując się
najpierw z odpowiednimi zrzeszeniami i mając środki
na czas przekwalifikowania albo godząc się z
podjęciem na ten czas innej pracy. Wielu takich
wykwalifikowanych imigrantów jest taksówkarzami (z
racji pracy znam to środowisko), bo elastyczny czas
pracy w taksówce pozwala łączyć zarabianie z
uzupełnianiem kwalifikacji. W każdym razie wiedz,
co musisz zrobić, żeby zostać przez rynek pracy
uznanym za odpowiednik tego, czym byłeś w Polsce i
przygotuj się do tego.
Jeśli chodzi o umiętności
"międzynarodowe", ale wymagające lokalnej
oficjalnej akceptacji, to oczywistym przykładem są
na przykład lekarze i nauczyciele i dotyczy ich to
samo.
Ad 2: Polacy mogą wjechać do NZ na trzy
miesiące bez wizy jako turyści, ale trzeba być
wiarygodnym turystą: mieć środki na przeżycie,
wiedzieć, co chce się zwiedzać i nie mieć w
bagażu zestawu oczywistych narzędzi pracy. Trzeba
też mieć bilet powrotny.
Generalnie, lepiej być przygotowanym na
dwugodzinne przepytywanie i przeszukiwanie po dobowym
locie. Spotkało to mnie, bo przyjechałam pod koniec
kilkumiesięcznego procesu załatwiania swojej
Residence Visa, ale jej jeszcze nie mając (dostałam
krótko po wjeździe), więc byłam potraktowana jako
turystka, a dodatkowo podejrzenia wzbudził brak wiz
w moim paszporcie, podczas gdy w formularzu
zadeklarowałam zgodnie z prawdą kilka państw UE
jako miejsca, w których byłam w ostatnim roku, zaś
służby nowozelandzkie były nieuświadomione, że w
UE nie ma granic i że nie trzeba wiz. Przeszłam
procedurę i mnie wpuścili, ale po tak męczącej
podróży dodatkowy stres przesłuchania jest dużym
obciążeniem psychicznym i warto na wszelki wypadek
być na niego wewnętrznie przygotowanym.
Jeśli chodzi o samo poszukiwanie pracy, to metody
tradycyjne. Jak wspomniałam w innym artykule,
wysyłając CV nie należy wspomninać o swoim
statusie, bo współpracę pracodawcy przy
załatwianiu Work Visa znacznie łatwiej uzyskać
podczas rozmowy kwalifikacyjnej, a CV z informacją o
braku prawa do pracy są często odrzucane na
wstępie.
Jeśli ktoś jedzie z zamiarem znalezienia nisko
wykwalifikowanej pracy, tak, jak wielu ludzi jedzie
do UK, to będzie mu trudno, bo NZ importuje na
specjalnych zasadach wiele niewykwalifikowanej
ludności z Wysp Pacyfiku oraz pewną ilość
uchodźców, którzy mają prawo do pracy. Pracodawca
wybierze do mało skomplikowanej pracy, do której
jest wielu kandydatów, tych, którzy nie wymagają
dodatkowej papierkowej roboty. W praktyce, przyjazd
"na turystę" jest dobry dla tych, którym
zabrakło niewielkiej ilości punktów do bycia
skilled migrant albo tych, którzy mają kilka lat
doświadczenia zawodowego w UK w innym zawodzie niż
kitchen porter i podobne i mówią po angielsku tak
jak native.
Niezależnie od wszystkiego, przyjeżdżając w
ten sposób nie pal za sobą mostów, nie rzucaj
pracy w Polsce, nie sprzedawaj domu i bądź
przygotowany na to, że mogą to być po prostu
ciekawe wakacje, które będziesz mile wspominać.
Ad 3: Tak, znam ludzi, którzy z rozmysłem
szukali akurat Kiwi, w którym/której by się mogli
zakochać z wzajemnością. Znam znacznie więcej
tych, którym się to zdarzyło przypadkiem, bo Kiwi
mają zasłużoną dobrą opinię w szeroko pojętej
miłości. Urząd imigracyjny będzie się domagał
dowodów wspólnego życia, które ceni wyżej niż
fakt małżeństwa, partner musi też być uprawniony
do mieszkania w NZ zanim zaczął się romans. Dużo
młodych Kiwi jedzie na "overseas
experience" do Londynu i tam najłatwiej ich
spotkać.
Ad 4: Ten rodzaj wizy wymaga przedstawienia
szczegółowego biznes planu i posiadania na niego
środków; do uzyskania Business Visa zwykle
zatrudnia się konsultantów, ponieważ jest to nieco
bardziej skomplikowane niż pozostałe rodzaje wiz.
Trzeba oczywiście być dość bogatym, ponieważ
Business Visa nie dostaje się na prowadzenie
osiedlowego warzywniaka, tylko na nieco większe
projekty.