Główna

Zdjęcia

Teksty

Poradnik

Guestbook

 
 

 

O pralce i innych sprzętach

Jeśli kogoś dziwi, że można pisać o pralce, to niech wie, że Kiwi potrafią godzinami rozmawiać o przyziemnych sprawach związanych z domem i jego wyposażeniem. Czytając tekst o pralce możesz sprawdzić, jak to znosisz.

Pralka, jaką zastałam w wyposażonym we wszystko mieszkaniu, do którego się wprowadziliśmy, była inna od wszystkich pralek, które widziałam, ale ponieważ była prosta w obsłudze, nie poświęciłam wiele uwagi tej inności. Potem się dowiedziałam, że są ludzie, dla których kiwuska pralka była jednym z poważniejszych szoków w NZ. Moja znajoma, Polka z Niemiec, która przemieszkała tu kilka lat wręcz sprowadziła sobie przez ocean normalną pralkę nie mogąc się przekonać do pralki nowozelandzkiej. Gdy bedąc w Polsce opowiedziała mojej mamie o kiwuskiej pralce, większość mojej następnej rozmowy telefonicznej z mamą była poświęcona na potwierdzanie opisu tego niesamowitego sprzętu gospodarstwa domowego.

Otóż kiwuska pralka to otwierane od góry pudło (przykrywka nie jest niczym zabezpieczona i można otworzyć pralkę w trakcie prania i zajrzeć, co się dzieje w środku, bo nie ma przezroczystych elementów pozwalających obserwować pranie bez jego przerywania; pralka się w takim przypadku zatrzymuje, ale dopiero po chwili), pośrodku którego znajduje się coś jakby śruba okrętowa, która się kręci w lewo i prawo i miesza wodę. Wrzuca się tam ubrania, wsypuje proszek i ustawia temperaturę wody: zimna, ciepła, gorąca, poziom wody: wysoki, średni, niski i tempo obracania się śruby. Potem się zamyka pudło, a pralka nalewa sobie wody i śruba się kręci. Długie i cienkie części garderoby, jak rajstopy czy wszystko, co ma wstążki i sznureczki lubi się okręcać wokół śruby i wplątywać w jej skrzydełka i potem trzeba to ostrożnie zdjąć, ale mi jeszcze niczego nie porwało. Proszek do takiej pralki jest potrzebny specjalny, nie pieniący się, bo pieniący móglby wykipieć i wszyscy najwięksi producenci proszków mają tu tę odmianę proszku.

Istnieją pewne podobieństwa z pralką typu "Frania" i wśród Polaków nie spotkałam syndromu braku zaufania do tutejszej pralki, ale ludzie z wyżej cywilizowanych krajów, którzy widzieli tylko takie modele, jakie są popularne w Europie, potrafią być bardzo zdegustowani i nie wierzą, że to pierze.

Kilka lat temu nie dało się tu kupić innego modelu pralki, teraz podobno się da, ale większość domostw ma taki. Przecież to bardzo praktyczne, powiedziała mi jedna Kiwuska, woda się nie wyleje.

Mnie z kolei z ustrojstw domowych zaskoczył na początku mechanizm zwany po prostu "waste". Chodzi o połączenie zlewu z niszczarką dokumentów. Jeśli w NZ zatka Ci się zlew, to przed samodzielnym przetykaniem czy wzywaniem hydraulika poszukaj przycisku z napisem "waste", który w niektórych instalacjach może być na drugim końcu kuchni, a włączysz ostrza w zlewie, które potną na drobne kawałki to, co wpadło do zlewu. Jeśli do zlewu wpadnie łyżeczka lub inny element metalowy, usłyszysz interesujące dźwięki. Jeśli boisz się wyrzucać do normalnych śmieci korespondencję z banku czy inne druki narażające na kradzież tożsamości, namaczasz je wodą i spuszczasz do zlewu, a potem używasz niszczarki.