 |
Tak wygląda
nawierzchnia wulkanu Rangitoto. Nowa Zelandia
jest krajem sportów ekstremalnych i
widzieliśmy kilka osób uprawiających
niszowy sport ekstremalny pt.
"wchodzenie na Rangitoto w klapkach
plażowych"; patrzyliśmy się na nich
ze szczerym podziwem. |
 |
Brzeg. |
 |
Weszliśmy na
górę, oto widoki: |
 |
... |
 |
Jesteśmy 20 minut jazdy
promem od centrum miasta. |
 |
... |
 |
Krater wulkanu całkowicie
zarósł i wygląda tak. |
 |
Ufundowana ławka.
W tych okolicznościach fundowanie ławek to
znacznie lepszy pomysł niż fundowanie czego
innego. |
 |
Odpoczynek :) |
 |
I jeszcze jeden
widok... |
 |
Po raz kolejny:
gałęzie na tle nieba. |
 |
A teraz się
przenosimy do Domain,
kilkudziesięciohektarowego parku miejskiego
w centrum, kwadrans piechotą od naszego
miejsca zamieszkania. To na zdjęciu to
właśnie kawałek parku w środku miasta. |
 |
Domain ma
oczywiście też mniej "dzikie"
miejsca, ze szklarniami i innymi atrakcjami. |
 |
Jw. |
 |
I jest tu dużo
rozległych trawników. Na zdjęciu ja na
jednym z nich, w całości ubrana w lokalne
ubrania ze sklepu "Farmer". |