Nowa Zelandia jest sławna
dzięki swoim radykalnym reformom gospodarczym,
które z kraju o najbardziej "uregulowanej"
gospodarce w OECD uczyniły ją państwem o
najbardziej wolnym rynku w OECD, co przyniosło
wymierne korzyści gospodarcze. Dane na temat
obecnego stanu Nowej Zelandii można znaleźć na http://www.stats.govt.nz/ - oficjalnej stronie Urzędu
Statystycznego Nowej Zelandii zawierającej
imponującą ilość danych.
Reformy zostały podjęte w
1984 roku w odpowiedzi na kryzys finansowy. Oto
niektóre z rzeczy, które zrobiono:
- Zniesiono kontrolę
i ograniczenia cen, wysokości zarobków,
ograniczenia wymiany walut i inwestycji
zagranicznych. W 1985 uwolniono kurs dolara
nowozelandzkiego. Zniesiono wymóg posiadania przez
banki depozytu w banku centralnym i inwestowania
części aktywów w obligacje rządowe. Zawierając
umowy i płacąc można było odtąd używać
dowolnej waluty (wolna konkurencja między walutami).
- Zniesiono (we wczesnych latach 90-tych)
ograniczenia ilościowe na import, cła zmniejszano
stopniowo aż do ich zniesienia na większość
produktów.
- Na wczesnym etapie reform zniesiono dotacje dla
rolnictwa i przemysłu.
- Zniesiono
- monopol na usługi przewozów lotniczych
wewnątrz kraju,
- ograniczenia dotyczące transportu drogowego
(mające chronić koleje państwowe)
- ograniczenia ilościowe licencji na taksówki
- zakaz prywatnego produkowania elektryczności
- ograniczenia usług kurierskich (które
chroniły państwową pocztę)
- ograniczenia na rynku telekomunikacyjnym
- ograniczenia godzin otwarcia sklepów
- licencje zawodowe w wielu zawodach
- uprzywilejowanie dla rodzimych inwestorów
- Zniesiono wiele regulacji na rynku pracy.
Employment Contracts Act z 1991 roku zrównuje umowę
o pracę z komercyjną umową zawieraną przez dwa
podmioty i odbiera monopol na reprezentację
pracowników związkom zawodowym. Przedtem Nowa
Zelandia była krajem bardzo uzwiązkowionym i płace
ustalano w ramach negocjacji zbiorowych, co nie
pozwalało pracodawcy i pracownikowi danego zawodu
zawrzeć umowy na innych warunkach niż wymyślone
przez związki. Deregulacja nie jest pełna,
zachowały się przepisy dotyczące m.in. minimalnej
długości urlopu i równych płac dla kobiet i
mężczyzn.
- Przed reformą podatki były wysokie - dla
najwyższego, choć stosunkowo nisko usytuowanego
progu dochodów osobistych wynosiły nawet 66%,
natomiast w handlu hurtowym na różne towary były
nałożone różne podatki, od bardzo niskich po 50%.
Ich zróżnicowanie podnosiło koszty administracji i
księgowości. Wszystkie podatki handlowe zastąpiono
10% VAT (który potem wzrósł do 12,5%).
Pięciostopniową skalę podatku od dochodów osób
fizycznych zmieniono na 3-stopniową: 15, 30 i 48%, a
potem ją reformowano aż do dzisiejszej bardziej
liniowej 19,5, 33 i 39%. Podatki dla firm obniżono z
48 do 33%. W 1992 zniesiono podatek od
nieruchomości.
- Najbardziej radykalnie zreformowano służbę
zdrowia - o państwowe fundusze konkurują na
równych prawach prywatne i państwowe placówki
ochrony zdrowia, pacjenci ponoszą częściową
odpłatność (bez względu na to, jaki rodzaj
placówki wygrał kontrakt)
- "Uspółkowiono" duże
przedsiębiorstwa rządowe (telekomunikacja, poczta,
linie lotnicze itp.) - pozostając własnością
państwa, nie mogły liczyć na jego wsparcie i
musiały zdobywać fundusze i konkurować dokładnie
tak samo jak inne firmy na rynku, nie mając
monopolu. Koleje państwowe niespodziewanie zaczęły
przynosić zyski, a inne firmy tego typu też
zaczęły działać lepiej - np. Telecom (czyli
kiwuska Tepsa) w ciągu 3 lat zredukował
zatrudnienie o 47%, podniósł wydajność o 85%, a
zyski wzrosły o 300%. Część z tych firm potem
zupełnie sprywatyzowano, pozostawiając w rękach
państwa zasoby strategiczne, np. lasy.
(Powyższy spis nie obejmuje wszystkiego i są to
tylko luźne notatki z tego, co udało mi się
przeczytać na ten temat do tej pory - opracuję
temat szerzej i z bibliografią w miarę czasu.
Anglojęzyczni mogą znaleźć w Googlu mnóstwo
bardziej szczegółowych informacji).
Reformy te przeprowadziła... lewicowa Labour
Party.
Niektórzy lewicowi publicyści próbują
udowadniać, że sukces wcale nie był wielki.
Najczęściej przywołują średni dochód w NZ
stanowiący tylko 76% średniego dochodu krajów OECD
i tempo wzrostu gospodarczego 3,6%, które nie jest
imponujące. Słabą stroną tych porównań jest
jednak nie uwzględnianie tego, że kraj jest bardzo
mały, że jeszcze niedawno gospodarka była oparta
głównie na rolnictwie i że sytuacja gospodarcza w
momencie nie tak dawnych reform była nieciekawa - co
czyni mało celowym porównywanie statystyk z np.
Australią czy innym państwem startujący z
zupełnie innej pozycji. Jeśli ktoś chce sobie
poczytać szeroki wybór krytycyzmu reform, to sporo
tego - czasem w dość dramatycznym tonie - jest tu: http://www.casi.org.nz/politicaleconomy/.