Skąd jesteś?
Ludzie się skarżyli w
guestbooku, że w NZ i po dziesięciu latach będą
się pytać, skąd jesteś, co miałoby przeczyć
tezie o szybkiej akceptacji przybysza jako
miejscowego.
Po pół roku doszłam do
wniosku, że "skąd jesteś" to pytanie
zadawane także Kiwusom i że jest to zagajenie
konwersacyjne. Po otrzymaniu odpowiedzi, czy to
będzie Polska, czy Japonia, czy Hamilton, druga
osoba stara się powiedzieć coś miłego. Że tam
była, że lubi pochodzące stamtąd jedzenie czy
coś w tym guście. Odnośnie Polski, jeśli ktoś
nie ma zupełnie nic do powiedzenia, mówi "O!
To bardzo daleko, prawda?"
Mówiono mi różne rzeczy.
Staruszek na wózku inwalidzkim, weteran, mało się
nie poderwał z tego wózka, jak mu się
przypomniały wojenne czasy i powiedział z energią,
której by się po nim nie można spodziewać, że w
czasie wojny w jego batalionie byli Polacy, dzielni
ludzie, jak oni się bili! A ja, przyznaję, się
wzruszyłam.
Skojarzenia wojenne miał
też inny, młodszy Kiwi, który widać się
pasjonował drugą wojną i powiedział mi kilka
słów podziwu i współczucia dla losów Polski.
Był lepiej poinformowany na temat uczestnictwa
Polaków w różnych bitwach niż ja.
Z bardziej przyziemnych
skojarzeń, Maoryska mi powiedziała z uśmiechem,
że jadła kiedyś polską kiełbasę i była dobra.
Zaskoczył mnie Kiwi, który
powierdział, że był w zeszłym roku w Polsce, w
Łodzi, w jakichś interesach.
Kiwi kojarzą też polskiego
papieża i Wałęsę.
No i wielu Kiwi ma Polaka w
rodzinie, często z uchodźców, którzy przybyli do
Nowej Zelandii w czasie wojny.
Co ciekawe, to Kiwi mówią
takie rzeczy. Inni imigranci pytają z ciekawości,
ale znacznie rzadziej następuje po tym jakiś
przyjazny komentarz. Wyjątkiem są Japończycy,
którzy są wielbicielami bardzo popularnego w
Japonii Szopena.
Kiwi zbywają informację o
pochodzeniu (nie tylko z Polski) milczeniem i zmianą
tematu, jeśli odpowiadający odpowiada w sposób
jasno wskazujący na to, że pytanie jest mu niemiłe
i wprawia go w zakłopotanie, jakby zapytano o coś
wstydliwego. Widziałam to kilka razy z boku.
Niektórzy ludzie potrafią odpowiadać na to pytanie
takim obronnym i zastraszonym tonem, jakby samo
pytanie było jakimś zarzutem i krytyką. Ten widok
zawsze wzbudzał we mnie smutek.
Kiwi są bardzo
patriotyczni, ale jednocześnie z dumą przyznają
się do swoich korzeni. Można często usłyszeć
"Urodziłem się w Nowej Zelandii, a moja
rodzina jest z...". Przy tak niedawnym
zasiedleniu wyspy przez przybyszów i dość
dokładnie zachowanych listach pasażerów statków
pierwszych imigrantów nawet rodziny o najdłuższych
nowozelandzkich tradycjach zdają sobie sprawę ze
swojego pochodzenia i z zadowoleniem o nim mówią.
Ja też mówię o swoim
pochodzeniu z zadowoleniem; odczuwam wręcz
rozczarowanie, jeśli ktoś o to nie zapyta. Wciąż
dość często pytanie to jest mi zadawane w formie
"czy jesteś z Niemiec", ale już
zrozumiałam, że chodzi o akcent.